Ręce precz od kościoła
Dodane przez aleksandraro dnia 16.05.2012 08:54:43
W trakcie dyskusji wokół tzw. Śląskiego Okrągłego Stołu, która toczy się na Górnym Śląsku, jak Filip z konopi wyskoczył Michał Smolorz z tekstem „Kościół porzuca Ślązaków”. Z samego tytułu można wnosić, że Kościół (w domniemaniu katolicki) odcina się od Ślązaków. Już wewnątrz artykułu dowiadujemy się, że to określane przez M. Smolorza jako ruchy ślązakowskie, nie mogą liczyć na wsparcie Kościoła.
Określenie „ruch ślązakowski” było historycznie używane w formie poniżającej starania Ślązaków o swoje prawa. Ale to tylko dygresja. Ja wolę określenia, że są to ruchy na rzecz praw Ślązaków.

Rozszerzona zawartość newsa
Ręce precz od kościoła
W trakcie dyskusji wokół tzw. Śląskiego Okrągłego Stołu, która toczy się na Górnym Śląsku, jak Filip z konopi wyskoczył Michał Smolorz z tekstem „Kościół porzuca Ślązaków”. Z samego tytułu można wnosić, że Kościół (w domniemaniu katolicki) odcina się od Ślązaków. Już wewnątrz artykułu dowiadujemy się, że to określane przez M. Smolorza jako ruchy ślązakowskie, nie mogą liczyć na wsparcie Kościoła.
Określenie „ruch ślązakowski” było historycznie używane w formie poniżającej starania Ślązaków o swoje prawa. Ale to tylko dygresja. Ja wolę określenia, że są to ruchy na rzecz praw Ślązaków.
Stwierdzenie, że te środowiska nie mogą liczyć na wsparcie Kościoła zawiera w sobie sugestię, że one o takie wsparcie zabiegają. Nic bardziej mylnego, gdyż moja wiedza pozwala mi stwierdzić, że ruchy na rzecz praw Ślązaków postanowiły nie mieszać spraw religijnych ze swoimi problemami. Chodzi tu nie tylko o kościół katolicki, ale także o ewangelików, dlatego też o wsparcie Kościoła te ruchy nie zabiegają. Przecież zamówienie mszy za ofiary i zmarłych nie jest dla Kościoła działalnością polityczną.
Mam jednak obawę, że M. Smolorz chciał się przyłączyć do chóru atakującego arcybiskupa Skworca, w ramach tzw. Tygodnia Apostazji, stwierdzając, że Kościół stanął po stronie polskiego nacjonalizmu. Trudno dostrzec aby Kościół zmienił dotychczasową swoją politykę. Co prawda arcybiskup Skworc miał niefortunny wywiad, ale za to już w styczniu 2012 r. w prawie wszystkich kościołach górnośląskich modlono się za ofiary „Tragedii Górnośląskiej”, o co m.in. apelował człowiek-ikona śląskich obrońców praw Ślązaków, Rudolf Kołodziejczyk. A i tablica upamiętniająca ofiary Tragedii ma się w Katedrze pojawić, która może stać się inspiracją dla innych parafii.
W tym samym czasie pojawiła się informacja, jakoby już szóste samobójstwo księdza w diecezji tarnowskiej było związane z osobą arcybiskupa. W sprawie tego samobójstwa słyszymy głos ks. Zalewskiego, który jako osoba znana, że jest z kręgów kościelnych, ma zrzucenie winy na abp Skworaca uwiarygodnić. Arcybiskupa już ponad pół roku tam nie ma, ale wymyślone winy mu się przypisuje.
Może jednak zapędy M. Smolorza, dociekająnia wszędzie uprawianie polityki, zaprowadza go do próby poszarpania trochę za rękaw Kościoła. Oczywiście ani kawałka tkaniny nie urwie, ale chociaż choć przez chwilę rękaw pognieciony będzie i oto zapewne M. Smolorzowi chodziło.
M. Smolorz, który niczym nieskalany święty przeszedł przez okres komuny (ha, ha, ha!) próbuje siać ziarno niezgody w relacjach Ślązaków z Kosćiołem.
Ja tam święty nigdy nie byłem, ale dostrzegam nowy wizerunek Kościoła na Górnym Śląsku od czasu nominacji W. Skworca na arcybiskupa Archidiecezji Górnośląskiej. Bestōż byda za Arcybiszofa rzykoł.

Roczniok Andrzej